poniedziałek, 27 stycznia 2014

Wspomnien czar cz. II, czyli kraina deszczowcow

Nim zamieszkalismy w Arizonie, los chcial nam oszczedzic szoku termicznego i z mroznej Minnesoty przeprowadzilismy sie na rok do Portland w Oregonie. Jest to kraina deszczowcow, piekna, bo do Pacyfiku rzut beretem, gory i lasy, ze  hoho, mchmi wszystko porosniete; nie mniej jednak Oregon nie byl milosciom mojego zycia. Tesknilam za Minesota i znajomymi z MN. W Oregonie swoimi szerokimi ranionami (niczym osmiornice haha) otoczyli nas kolega menza ze studiow i jego narzeczona, ktora przez pierwsze dwa miesionce trzymala sie jednego tematu: jak czesto nalezy nosic diament do jubilera by go wyczyscic. No ona dopiero co sie zareczyla i diamemt z sumie czysty, ale moze jakby poszla i mu kompiel sprawila to bylby czystrzy, nie sondzisz? Trudno mi bylo radzic w takich ciezkich sprawach. Z menzem swoim dobrali sie doprawdy jak w groszek z marchewkom, bo on co przychodzil to z innym zegarkiem i opowiadal nam jak to on idealnie tylka, jak regularnie i bez opoznien chodzi i co tam jeszcze nie paminetam, a prawil dlugo i zawile, ze zaczynalam miec wonpliwosci czy ten zagarek wogole dziala. Wskazowki przesuwaly sie wyjontkowo wolno.  Moze mialam kompleks i jakoms wielkom w sobie zazdrosc, bo ja juz na komunie dostalam enektrona i on nie tykal, ale wtedy wlasnie zegarek i jego dzialanie zachwycalo mnie porownywalnie. A mial sekundnik i date! :)

 Do tego padalo w tym Oregonie przez pol roku, pilam dwa dzbany kawy dziennie a dobudzic sie nie moglam.


Ale zeby nie bylo, Oregonskie plaze som przepienke. Wieje na nich co prawda tak ze zrywa czapki, wlosy, uszy, nosy i oczy i nie ma szansy na kompiele i lezenie na plazy nawet w najgorentszy dzien lata. Ale pienknie bylo, nie mowie, bo jeszcze mi nos urosnie. I tak oto, pomieszkalismy tam rok i gdy monsz przyszedl z pytaniem czy Ariona brzmi interesujonco, to pobieglam pogooglac i gdy zobaczylam ze jadem prawie do Afryki to pakowalam sie szypciutko, zeby tylko ktos zdania nie zmienil.  




146 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. jak uroczo opisałaś ten arizoński epizod :-)))
      Ty, Lola, masz niesamowity dar do snucia opowieści.... :)))

      Usuń
    2. ja siem zaczelam obawiac, ze wkraczam w wiek emerytalny i teraz nic tylko wspomnienia bende snuc. ;)

      Usuń
  2. Druga ale myślałam,żem piersza!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to w sumie, jak nic pierfsza! ;)

      Usuń
    2. Lolek wpadłam z wyjca pisać,ze czas na nowom notkę:)))
      A tu prosze,jak telepatia działa;p

      Usuń
    3. magia, panie, magia! :)

      poza tym musze powiedziec, ze ty kochana jestes zdecydowanie za zgrabna!

      Usuń
    4. ja podobnie jak eNNka uwielbiam czytać waszom hamerykańskom przygodę!!!
      cudnie to przekazujesz;)

      Usuń
    5. dziekuje ci bardzo! staram sie jak mogem. ;)

      moze kiedys dzieci przeczytajom i sie zdziwiom ze mam pisze tak jak one, urodzone na obczyznie. ;)

      Usuń
    6. zdecydowanie:)))))
      No popatrz kochana,bo ja mam takie same odczucia w stosunku do ciem!

      Usuń
    7. ja do zdjecia z tobom nie stane. ;)
      no dobra stane, ale nie za blisko. ;))

      Usuń
    8. ja zafsze z Margo wpadam bo to moja przyjaciółka, więc my drugie na tym podiumie siedzimy :))))
      Lola... ty załatwiaj tam z Barakiem dla nas wizy to przyjedziemy same te Arizony i Oregony oblukać... bo tak pienknie o nich opowiadasz że normalnie serce się rwie :))) :************

      Usuń
    9. a co, robi wam trudnosci? Powiemy mu, ze fszystkie fariatki to jedna rodzina, a ze rodzina musi siem odwiedzac to przeciez oczywista oczywistosc!

      Usuń
    10. no włansie!!! a rodzinę dzielić z powodu glupich wiz to noralnie grzech!!
      a ja - jak już poprzednio wspomniałam, jestem już wstępnie przystosowana do obcowania z kaktusami!! jestem po szeregu suchych treningów!!!

      kurczak, myślalam, że będę pierwsza, ale oczywiście przespałam sobie szansę!!! ja nie wiem co się dzieje, ledwo zacznę film oglądać to zasypiam na dwie-trzy godziny.... może zamiast na kanapie powinnam ozyczyć tę matę z igłami od reha? na niej cieżęj byłoby usnąć...

      Usuń
    11. Ty sie kochana powinnas porzadnie wyspac.

      A kaktusy na takom fakirke czekajom. ;)

      Usuń
    12. n oto chyba bym musiała spać sto lat, jak królewna :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. czecie pierfsza! ;))

      Usuń
    2. Gaga heloł,macham do Cię,dawno Ciem nie widziałam:p

      Usuń
    3. fuasnie Gago! gdzie siem szlajasz?

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. czfarta pierfsza! ;))

      Usuń
    2. i ja chcem na tom pienknom oregońskom plażem. może nawet lekko piździć.

      Usuń
    3. lekko, to oni tez by chcieli. Idealne miejsce na puszczanie latawca i tylu sklepow z latawcami nigdzie indziej nie widzialam.
      Ale jak sie czlowiek w kaptury owinie to da rade.

      Usuń
    4. a parawany plażowe w tej hameryce majom?

      Usuń
    5. no wlasnie w oregonie nie widzialam. tam by chyba porwalo te parawany. Ale w kalifornii som.

      Usuń
    6. nie. a jak by takich plazowiczow z tym koszem porwalo niczy gondole? to kto by ich potem ratowal? ;)

      Usuń
    7. Nie macie ratofnikuufff???
      Takich ze słonecznego patrolu na przykuad?

      Usuń
    8. tam nikt nie plywal to nie bylo kogo ratowac. woda lodowata. tam najwyzej komus latawiec porwalo, ale jakos nikt nie pomyslal, zeby na ten szczytny cel wystawic ratownikow.

      Usuń
    9. to mi przypomina wakacje na Rodosie, gdzie plaze sie ofszem nadawaly ale dla katesurferow.
      lezalam na tej plazy plasciej niz plaszczka udajac ze "mnie nie wieje"
      no i musialam wrocic nad basen do pozostalych 'plazowiczow' przestajac sie dziwic czemu siedza nad przeludnionym basenem

      Usuń
    10. Lamia, jak ja sięcieszę, że ktoś mi to powiedziedział, zanim tam pojechałam leżeć na plazy!!!! a przyhotelowych basenów nienawidzę i wydaje się dziwaczne jechać daleko, żeby przy takim poleżeć - wszak basenów ci u nas dostatek nawet w pobliżu

      Usuń
    11. na pewno nie caly R jest tak wietrzny, ale nie polecam wrzesnia!

      Usuń
    12. no proszę, nikt takich pożytecznych informacji nie przekazuje!! wszędize tylko, jakie to bajkowe klimaty! a że piździ jak w kieleckim to już nie łaska poinformować społeczeństwo

      Usuń
    13. :))))))
      moze zalozymy portal i bedziemy zarabiac pieniadze?!
      kazdy podzieli sie tym co go 'zaskoczylo'

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. pionta to pierfsza druga. ;)

      Usuń
    2. Jak ja kiedyś marzyuam o zegarku s sekundnikiem!
      Ale żem przystempowaua do komunii w czasach nieznanych elektronicznie, to nie miauam szansy na taki fuull wypas jaki Ty dostałaś :P

      Usuń
    3. no u nas fszyscy dostawali. moja rodzina jak zwykle musiala przedobrzyc, bo fszystkie dziefczynki dostaly biale, a ja jedna niebieski. i potem fszyscy mi sie pytali czy ten zegarem na pewno byl na komunie?

      Usuń
    4. A masz go jeszcze gdzieś?

      Usuń
    5. Ojej, ja, o ile pamiętam, dostałam taki z czarnym paskiem :)

      Usuń
    6. rybenka, to byla elektorniczny zegarek, a nie przedwojenny szwajcarski. :P Zepsul sie pewnie rok pozniej, albo bateria wysiadla. a bateria to byl produkt deficitowy. ;)

      Ania, to twoi tez dali ci niekomunijny zegarek. :)

      Usuń
    7. ja też miałam z czarnym paskiem, obawiam się, że w czasach mojej komunii nie istniały białe paski :) ale tarcza była biała :)

      Usuń
    8. a wy swoje zegarki jeszcze macie?

      Usuń
    9. ja mam, gdzieś jest schowany, ale działa :)
      porządny, radziecki zegarek :PPPPP

      Usuń
    10. to byl pewnie taki jeszcze na sprezynke, nakrecany?

      Usuń
    11. tak, oczywiście :)
      pierwszy elektroniczny zegarek, który mam zresztą do dziś, dostałam jak byłam na studiach

      Usuń
    12. patrz, jak to kiedys bylo, zegarek byl na cale zycie. :)

      Usuń
    13. mam kilka, ale nieczęsto zmieniam, chyba, że na jakieś wyjście
      ten elektroniczny bardzo lubię, ma fajny kształt i wygodną bransoletkę

      Usuń
    14. ja kiedys lubilam nosic zegarek, w liceum piekny dostalam od taty na gwiazdke, ale od dosyc dawna nie nosze, bo czas sprawdzam w komorce.

      Usuń
    15. no chyba. kiedys czulam sie naga bez zegarka, teraz czuje jakbym miala kajdanki. :)

      Usuń
    16. latem też nie noszę i używam komórki :)

      Usuń
    17. A ja na komuniem dostałam zegarek w kolorze złotym,mam go do dzisiaj,wszystko ma zółte,nawet cyberblat i wskazówki. I nie sczerniał. A co najważniejsze nadal jest na mnie za luźny;pp

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Lola, Ty się nie rozdrabniaj, pisz od razu książkę w naszym fariatkofym języku i wydaj na łobczyźnie, to Cię krajanie zrozumiom, a i u nas będzie hicior;PPP

      Usuń
    2. Ostatni pomysl ksiazki padl w szkole podstawowej. Mialysmy z przyjaciolkom taki pomysl, a potem stwierdzilysmy, ze takiej grubej to nam sie nie chce pisac, ze moze to bedzie nowela. :P

      Usuń
  7. No, mogli przecież zaproponować Alaskę. Też na "a" i wyżej w alfabecie:)
    A co do zegarków - nie znoszę cykania. Nie zasnęłabym ani nie mogłabym pracować w pomieszczeniu w którym cyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alaska bylaby zbyt podobna klimatem do Minnesoty. ;)

      Cykania tez nie znosze. Zawsze gdy jestesmy w Polsce to moj maz wszytkie zegary ze scian siaga i z pokoju wynosi.

      Usuń
    2. Ja też kiedyś u jednej z ciotek męża wyniosłam do korytarza, ale jeszcze słyszałam. Przykryłam więc kocem i poduszką. Rano ciotka nie mogła się nadziwić :)

      Usuń
    3. :)) Dobrze, ze nie do ogrodu. ;)

      Usuń
    4. no to jak klimat podobny do Alaski w Minesocie, to ja już rozumiem, czemu ta Brenda z Kalifornii była tam aż tak niesczęśliwa, że aż zgorzkniała i do wszystkich sie przypieprzała :)

      Usuń
    5. aLusia, Brenda byla urodzona i wychowana w MN, potem dopiero ( w liceum) przeprowadzili sie do CA i wsiakla tam tak, ze potem juz nigdzie indziej nie mogla sie odnalezc. Skond ja to znam? :P

      Usuń
    6. aaa, to nie pamiętałam :) no cóż, do dobrego sie człowiek szybko przyzwyczaja...

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Olga! Stracilas czujnosc rewolucjonisty. :P
      Gdzie sie podziewasz? :)

      Usuń
    2. Lola, uwielbiam Twoje opowieści :)
      snuj, snuj dalej :*

      Usuń
    3. Dzieki. :* No jeszcze ze dwie mi zostaly. :P

      Usuń
    4. i ładne tło znalazłaś z koliberkiem :)

      Usuń
    5. no wreszcie ktos zauwazyl! :))

      Usuń
    6. zauważyłam i zaraz miałam pisać, ale potem rzuciłam się do czytania wpisu, potem do komciów i tak uleciało :)
      ale zdążyłam :))))))

      Usuń
    7. aaaaa, to przyjemnie sie oderwalas. :)

      tyle lat juz patrze na kolibry (chociaz ostatnio trudniej, bo pies je przegania) a nadal mnie zachwycaja. :)

      Usuń
    8. raz w tygodniu obdarowuję się odrobiną luksusu :)))))
      to masaż leczniczy, niemniej jednak przyjemny bardzo :)
      i masażysta przystojny :)

      Usuń
    9. i bardzo dobrze! do tego przyjemne z pozytecznym.

      Usuń
    10. GDZIE jezd koliberek?

      Usuń
    11. Gaga, z prawa i z lewa i jeszcze w moim logo tesz.
      Nie widzisz?

      Usuń
    12. jak goopia szukauam na fotkach :P

      Usuń
  9. A ja jak zwykle milionpincetna!
    Arizona? A w zyciu! Pustynia, grzechotniki, skorpiony i upaly bez opamietania. Deszcz z Oregon tez nie bardzo, ale taka Kalifornia... nooo to juz lepiej, chociaz tam znow trzesienia ziemi, a na Florydzie aligatory w basenach domowych.
    To ja juz lepiej zostane sobie w Europie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kazdemu podlug jego upodobania. :)

      Arizona to pustynia, ale do Kalifornii i polnocnej Arizonony z lasem i sniegiem to rzut beretem (od nas do sniegu mozna dojechac nawet w godzine, a w poltorej byc na stoku). O zmiane klimatu jest bardzo latwo i to w sumie lubie tutaj najbardziej. W Minnesocie trzeba bylo sobie caly wylot zorganizowac by sobie klimat zmienic.

      Usuń
  10. Kawal londu.
    Bosz ja na malej wysepce i wydaje mi sie ze hektar do zwiedzania. Tutaj deszcz pada tak samo wszedzie, wieje roznie, ale bez przegiec w pol:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) kawal. dobrze, ze nie musialam sie przemieszczac dylizansem. ;)

      za to u rybenki jedna miedza, a kazdy mowi w innym jenzyku.

      Usuń
  11. Lola ale masz rwanie,na chwilkę musiałam w interesach a tu tyle nadrabiania;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to ja tyle glendze. :P

      Usuń
    2. :***
      a mama mi czensto mawiala "mowa srebrem a milczenie zuotem" ;)

      ale w komcu pisze nie mowie. ;)

      Usuń
    3. poglendziuoby siem, ale cza spać iść

      Usuń
    4. jutro tez jest dzien. ;)

      Usuń
  12. a ja osiemdziesiąta czwarta!

    ależ tam rzeczywiście pięknie
    chociaż pewnie też bym tęskniła za Minesotą, skoro w Oregonie na plaży tak wieje :PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak naprawde wszedzie jest cos pieknego i kazdego uszczesliwia co innego. Grunt to znalezc swoje miejsce na ziemi. :)

      Usuń
  13. w sumie to się nie dziwię, że nie chciałaś porosnąć mchem, no i nie zwariować z zazdrości, że nie masz co do czyszczenia nosić, ale co z tymi grzechotnikami???? jak się mogłaś z nimi pogodzić?? nienawidzę wężów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zyje tu juz tyle lat grzechotnika nie widzialam ani razu, ani nie znam nikogo kto widzial, a po wielu gorach chodzilam. One ponoc boja sie ludzi i zyja z daleka od terenow zaludnionych, a na dzikie spacery po pustyni gdzies hen za miastem sie nie wybieram. Radzom, jesli ktos sie w jakies pustynne odludzie wybiera aby raz po raz stuknac kijem lub gadac (nie problem ;)) bo one przed halasem wieja; zeby ich gdzies nie zaskoczyc. Troche tak jak z niedzwiedziami w Polsce.

      Usuń
    2. takie znaczy nierozmowne bardziej są :) no i dobrze, to już mogę myślec o przyjeździe :) swoją wiedzę, że grzechotnik co krok czerpałam z Domku na prerii :) - tam co i rusz grzechotniki czyhały :)

      Usuń
    3. pacz, jakom to czlowiek ma pamienc wybiurczom, ja tyle z domku pamietam, a grzechotnika jakos nie. ;)
      poza tym, jak teraz o tym mysle, to nie byla AZ, a Wisconsin- stan sasiadujacy z MN (orginal, resztki ich pierwszego domu jest nadal do obejrzenia).

      Usuń
    4. no to bardzo wybiórczą, bo ja w ogóle nei wiedziałam, ze tam stan był określony, a może też było mi to obojętne :) były prerie, grzechotniki - raz jeden ukąsił tę najbrzydszą siostrę, dziwaczne czapeczki przypominające serwetki naszej babci, tyle, że na głowach, w kórych nawet ta ładniejsza siostra wyglądała jak Buka, pies, gamoniowaty ojciec i takie tam :)

      Usuń
    5. :)
      no ja tez stanu na oko bym okreslic nie umiala. ;) to pewnie i tak bylo krencone gdzie indziej ;) ale potem mialam okazje przejezdzac kolo tego domku i dowiedzialam sie, ze to ksiazka na prawdziwych wydarzeniach oparta byla; zdaje sie, ze matka o corce te ksiazke napisala czy cus. ;) co do zmii, widac ze bez wzgledu na lokalizacje lepiej nie spacerowac po cichu. ;)

      Usuń
    6. no prosz, ja kt osię człowiek całe zycie uczy :) :)

      a wężów nie cierpię, jak dla mnie mogłyby wyginąć

      Usuń
  14. z pewnością nie mogłabym mieszkać tam gdzie pada przez pół roku... bo ja dość depresyjna jestem :). Ale pojechać żeby zobaczyć - jak najbardziej!!!!
    zdjęcia piękne!! ale dlaczego tylko dwa??? smaka mi narobiłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, wpisz w googlu Oregon to ci wyskoczy milion pinset. ;)

      Lato w OR jest piekne, ale zima naprawde dla mnie meczoaca. Wole juz, jak to mawiala moja babcia, zimnice albo goronc, ale niech slonca bedzie pod dostatkiem. Moja psyche lepiej to znosi.

      Usuń
    2. oj tak, znam to doskonale! byle by słonko świeciło! Ale i tak wolę lato, zimna nie lubię!
      a gdzie ty mieszkasz wef tej Arzionie?

      Usuń
    3. w Phoenix. slonca i ciepla ci u nas dostatek ;)

      Usuń
    4. oj skwar to tam chyba daje w doope :)

      Usuń
    5. latem mamy tu darmowy piekarnik. :P

      Usuń
  15. Czekam na więcej takich opowieści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. az tyle to sie nie przeprowadzalismy, nie jestemy rodzina wojskowych ;) ale pare moze jeszcze wypocem. ;)

      Usuń
    2. albo się zacznij przeprowadzać, żeby mieć o czym pisać :) :)

      Usuń
    3. :)) ja bym jeszcze chetnie North Carolina wyprobowala, ale z dziecmi w szkole to juz nie tak uatwo. Poza tym juz sie bardzo tutaj zakorzenilam.

      Usuń
    4. a co takiego jest w tej Płn Karolinie, że Cię nęci?

      Usuń
    5. morze, cieply klimat, ale bez tragicznych korkow i miliona pienset milionow ludzi jak to jest w Kalifornii. W kazym wiekszym miescie Kalofornii jest korek o niemalze kazdej porze dnia.

      Usuń
    6. no podobno, psiapsióła tam mieszkała dwa lata, to relacjonowała. Jedynym socjologicznych plusem mieszkania w samym sercu korków było spotykanie mówistarów byle gdzie :) potem sie przeprowadzili do innej dizelnicy, bo było równie elegancko, ale taniej i zadziwiło ją, że wszyscy biegają i ćwiczą jak oszaleli, bardziej niż w tym poprzednim miejscu, w dodatku wszystkie laski mają takie cycki, że mogłyby nimi zabijać.... dopiero po pewnym czasie odkryła dlaczego - była to również dzielnica gwiazd, tyle, że porno :) :)
      wracając do tego karolińskiego raju - jak to możliwe, że tam nie ma jeszcze zagęszczenia jak w Hong Kongu, jak tak super jest?

      Usuń
    7. No tak do konca na pewno nie wiem, ale koncypuje ze, Stany to wielkie tereny i jak sie pousadzali troche tu, troche tam. Phoenix tez pewnie w ostatnim 15-20-leciu stal sie 5-tym co do wielkosci miastem, a wczesniej nie bylo zadna metropolia. Gdy firmy zaczynaja sie przenoscic do danego stanu, bo ktos im da znize na podatki itp, to za nimi jada ludzie, buduja sie domy, miasta itd. Phoenix w 2000 to bylo szalenstwo. jakby tu zloto odkryto. Normalnie na ladny dom bylo po 10 ofert i ludzie sie przebijali. Nowe osiedla domow rosly jak grzyby po deszczy. Przeniosla sie tu spora czesc CA jak i zimne stany typu MN. Znam tylko kilka osob na krzyz ktore sie tu urodzily. W North Carolina tez ponoc bardzo duzo sie zmienilo, wielkie firmy sie tam pootwieraly i jest co robic, ale nadal nie jest to CA czy NY.

      dobrze, ze w cyckowe kompleksy w tej porno dzielnicy nie wpadla. ;)

      Usuń
    8. rzeczywiśćie, nie pomyślałam, że zwyczajnie wszystkim rządzą pieniądze :)
      w cyckowe nie, ale rzeczywiście zaczęła ćwiczyć jak szalona :)

      Usuń
  16. Lola śpisz???????
    :)))))))))))
    Dzień dobry!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mila pobutka! :)
      Dzien dobry! :)))

      Usuń
    2. dzień dobry i ja rzeknę:)

      Usuń
    3. dzien dobry!! jaki mily poranek!! :))

      Usuń
    4. oby nam takich nie brakowało:)
      cieszmy się tymi chwilami:)

      Usuń
    5. cieszmy sie jak nic. z fariatkami kazdy poranek jest piekny. :)

      Usuń
    6. Ale się świat posunął z postępem,kto by pomyślał kiedyś,ze będziemy się tak witały z drugiej końca świata:))
      dzień doberek;*

      Usuń
    7. uwazam, ze lepszych czasow na zycie na drugim koncu sfiata jeszcze nie bylo.

      jeszcze tylko czekam na teleportacje. ;)

      Usuń
    8. Tak jak Power Rangers ze swojom mocom;)
      to by było:))))

      Usuń
    9. albo chociaz jak w Arabelii, z pierscionkiem. :)

      Usuń
    10. z pierscionkiem Arabelli byśmy się budziły od razu z makijażem. I nei trzeba by się męczyć z ćwiczeniem, tylko jedno przekręcenie i już - jak młoda bogini :)

      Usuń
    11. a ja im zafsze najbardziej tych pucharow lodowych zazdroscilam. :)

      Usuń
    12. ja w sumie wtedy tez, ale mi się oczy na nowe możliwości otwarły :)

      Usuń
  17. Obudziłąm się
    Dzieńdoberek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty tez kochana JUSZ obudzona? ;)

      Usuń
    2. Ostre a Ty w hameryce dzisiaj??? :))))

      Usuń
  18. hej Lola,opalasz się czy co porabiasz??
    :)))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrobilam sobie wagary z przyjaciolka. ;)

      bez opalania ;)

      Usuń
  19. dzień dober:)
    u nas cieplej jakby co:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margo! Dzien dober! :)))
      Cieplej czyli ile?

      Usuń
    2. -3 .ppp
      ale ma być cieplej,nadzieja jest:)))

      Usuń
    3. znaczy - wiosna idzie? :)

      Usuń
    4. -3 lepsze niz -13. ;)

      ale sie jeszcze nie opalaj. ;)

      Usuń
  20. Zapraszam fanów fantastyki do przeczytania fascynującego opowiadania http://libenti.pl

    OdpowiedzUsuń