wtorek, 10 czerwca 2014

wspomnienia kolonijne

Starsza wybiera sie tego lata na pierwsze kolonie, co oczywiscie przypomina mi moje tego typu wyjazdy.

Pamietam, ze pakowac sie zaczelam miesiac wczesniej (szkoda, ze ta cecha charakteru gdzies po drodze zaginela). Najpowazniej podeszlam do sprawy torby podrecznej. Byla sliczna, ostro pomaranczowa, w sam raz na kolonijny szpan. Caly miesiac ja pakowalam. Nie pamietam czy mialam tam trzy litry pepsi w szklanych butelkach czy cztery bidony z herbata; bo przecie karty i flirt towarzyski z obrazkami kamasutry na odwrocie nie sa takie ciezkie. Gdy pospiesznie podnioslam torbe w dniu wyjazdu to poszedl pasek. Wtedy ojciec z werwa przepakowal mnie to innej, pierwszej lepszej torebki mojej mamy, przy czym ja uznalam, ze fstyd, obciach, stare i niemodne i, ze ja z ta torba nie jade. Ojciec stwierdzil, ze w takim razie nie jade, bo nie na czasu na przepakowanie. Na przepakowanie nie, ale na focha zawsze wystaczy.Usiedlismy tak z z twarzami pokerzysty i czekalismy kto zmieknie. Oczywiscie, ze ja, bo zaraz autobus odjedzie beze mnie. To dopiero bylo wejscie. Spozniona, zasmarkana- zaryczna, ale i tak przekonana ze te przyklejone do szyby w gotowym do drogi autobusie twarze gapiom sie na mnie ze wzgledu na te torebke.

Na koloniach zawsze zakochiwali sie we mnie wlasnie ci ktorzy akurat najmniej mi sie podobali. I potem bylam rozdarta miedzy litoscia, a niechecia. Ze litosc daleko nas nie zaprowadzi nauczylam sie gdy dalam sie namowic na lody i pierwszy raz w zyciu lody mi nie smakowaly i ich nie skonczylam.

A najmilej wspominam chlopaka, ktory tez mi sie nie podobal, ale mial do tego fajne podejscie. Najpierw zrywal mi roze z klombu, a potem spiewal "oh, Ela stracilas przyjaciela", a na koniec wypil mi caly szampon bambino. Nie wiem czy byla to proba samobojcza czy chcial przez to pokazac swa sile i determinacje, czy tez taka "slodka" zemsta.

Pierwsze odwzajemnione uczucie kolonijne nastapilo w 7-ej klasie. Na chuscie kolonijnej mialam po nim krople krwi, bo oszczyl mi kij na ognisko i sie zacial. Potem pisalismy do siebie listy i bardzo mnie namawial na spotkanie i wtedy nauczylam sie, ze zwiazki na odleglosc sie nie sprawdzaja (co potem zadecydowalo o moim szybkim zamazpojsciu i emigracji). Lata pozniej jechalam pociagiem z Poznania do babci do Wrzesni, a tam panie, Rawicz, rzut beretem od Poznania, a wtedy wydawalo sie, ze dzieli nas ocean. :)
(Moze dzieki temu lata pozniej, w innym zwiazku,  juz nawet ocean nas nie rodzielil ;))

 Ile to sie czlowiek o zyciu na takich koloniach nauczyl.

A jakie sa wasze wspomnienia z kolonii?


78 komentarzy:

  1. Napisałam tak, żeby zająć sobie miejscówę:)
    Kolonie to pierwsza szkoła życia. Na jednych mi na przykład sukienkę ukradli.
    A na moich pierwszych zostałam uświadomiona jak się rodzi dzieci:D:D:D
    I te nocne opowieści.
    A poza tym też zawsze zakochiwali się we mnie nie Ci co trzeba;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :PPP
      a ja cie, ale mi przypomnialas. ja sie dowiedzialam ze w przyrodzie pewne elementy meskiego ciala maja takie chwile, w ktorych nie podlegaja grawitacji. :PPP

      Usuń
  2. byłam na dwóch...
    i nikt się we mnie nie zakochau....
    buuuuuu

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. o przepraszam! 5 minut przed Panterą!

      Usuń
    2. ale srebro, to chyba drugie miejsce? Policz od gory. ;))

      Usuń
    3. no Sollet, ale dwa razy, liczy się sztuka! :)

      Usuń
    4. aaaaa, Mamma się wepchała, ale z nią się podzielę :)

      Usuń
    5. a, faktycznie, glowa w glowe. ;))

      Usuń
  4. Lola, to mamy coś wspólnego :) :) mi to zostało nawet później, w liceum na obozie wędrownym taki Sylwek wzdychał, ale był taki ciapowaty, że nie mogłam normalnie... on nie odpuszczał, cały rok za mną chodzil, w sumie miły chłopak i inteligentny, całe Pink Floyd mi przegrał, a przynosił sprytnie po płycie co tydzień :) :) jak mawiała moja sis - liczył ,ze tyle przegrywania nie moze być po nic :) no, ale jakos nie wyszło... najśmieszniejsze było, że spotkałam go w dniu swojego ślubu, jak on wychodził ze swojego, w drzwiach kościoła się minęliśmy, jego był godiznę wczesniej :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale numer!
      ja tez mialam kilku ktorych uwazalam za przyjaciol, mama mi tez tulaczyla, ze "tyle przegrywania nie moze być po nic" i zazwyczaj miala niestety racje.

      Usuń
    2. no właśnie.....czuł się ponoć wykorzystany, a ja głupia myślałam, że z przyjaźni mi tego Pinka zaproponował :) :) potem mi było troche głupio... tak samo ten Bartek, co mi pisał programy na informatykę - to kurczak!!! przysięgam, ze nie zorientowałam się, o co mu chodzi!!! :) :)

      Usuń
    3. ja tez wychodzilam z zalozenia, ze mam przyjaciol na ktorych mozna polegac, nie sadzialam, ze oni okaza sie tacy interesowni. ;)

      Usuń
    4. ja tez z tych malo orientujacych sie, ale tylko w przypadku tych sympatycznych ktorzy sie nie nadawali.
      na reszte radar mialam ustawiony dobrze:))
      no wiec ten mi diody do magnetofonu wstawil i mrugauy jak podglosnilam :PP

      Usuń
    5. i za taki wypas też nic?? no Lamia, to juzbyłas potfforem :) :

      Usuń
    6. z Oazy my sie znali
      wiec wiesz
      dopiero po slubie:PP

      Usuń
    7. nawet za rączkę dopiero po? :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. A gowno! :((((((((((
      Mam podobne wspomnienia. Te pierwsze milosci, ogniska, na ktorych czlowiek w ciemnosciach pozwalal sie trzymac za raczke... A pierwszy pocalunek tez byl na koloniach, bo lato sprzyja. Zawsze po koloniach sie korespondowalo, najdalej do grudnia, potem milosc sie ulatniala. :)

      Usuń
    2. moj pierszy pocaunek byl na feriach ziomowych. :P
      na szczescie nie na swiezym powietrzu. ;)

      Usuń
  6. ja byłam kilka razy, nie pamiętam ile:/
    raz się pół obozu we mnie kochało, a jeden z nich był przystojny, mądry i starszy ode mnie, ale też ciapa i się odkochałam, bo jak poszliśmy( ucieklismy) w nocy nad morze, to taki inny koleś wyskoczył nagle zza drzewa i wyciągnął sztuczne oko, które miał po wypadku i ten Damian piszczał najgłośniej, więc ten teges - odwidział się mi ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pacz, biedny chłopak... i przez jednego głupka na zawsze go teraz kojarzysz ze sztucznym okiem:):) inna sprawa, że Damian to jest imię chyba normalnie zarezerwowane dla nieudałot i fajtłap :)

      Usuń
    2. :PPP)
      dobrze, ze nie uciekl. ;))))

      Usuń
    3. wiecie co???!!!! ten od lodow to tez byl Damian!!! jak bum cyk!

      Usuń
    4. nie uciekł, bo mu się ugięły kolana :)

      Usuń
    5. to potwierdza moją teorię, Lola! :)

      Usuń
    6. ale wiecie co, on znalazl mojego brata na naszej klasie bo szukal kontaktu ze mna i on teraz jest powaznym oficerem nato. oczywiscie, ze nie odpowiedzialam, bo kto go tam wie, jak ma rowno czy nierowno pod beretem (oni nosza niebieskie berety). moze szuka zemsty i wypije mi szampon. ;)

      Usuń
    7. no to mialam nosa do tego Damiana
      chociaż jak się później okazało był synem baaaaardzo ważnego czerwonego pająka .. taka kariera mi koło .. oka minęła ;P

      Usuń
    8. kuchnia, viki, fczasy w jugoslawii przeszly ci kolo oka. ;)

      Usuń
    9. i być może nawet duzy fiat bahama yellow....

      Usuń
    10. zwlaszcza ta bahama. :PPP

      Usuń
    11. no w tamtych czasach... :)

      Usuń
  7. co do toreb i waliz podróżnych
    przecież koło zostało tak dawno odkryte!!
    czemusz zatem do walizek doczepili tak późno???

    no ale
    chcialam sie pożalić, że nikt sie we mnie nie kochał na koloniach
    a w kazdym razie na sto procent nie ci co powinni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, nasz inzynierze. ;)

      moze o to chodzi w przyrodzie, ze jak wreszcie sie zakocha ten co powinien, aby czlowek za bardzo nie wybrzydzal majac w pamieci te sieroty z kolonii. ;)

      Usuń
    2. praktyka czyni miszcza, jak to mówią :)

      Usuń
  8. szesnasta?
    ja nie byłam na koloniach, ale mam w pamięci fajny obóz wędrowny :)
    wspomnienia podobne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oboz wedrowny taz pamietam, chociaz to byl oboz z liceum i bardzo fajnych ludzi wtedy poznalam. Przyjaznilismy sie potem cala paczka dlugie lata. Ale na poczatku wymiekalam pod ciezarem plecaka. Juz bylam gotowa wyrzucic zawartosc (ale szkoa mi bylo, kryzys, panie, itp) lub na najblizszej stacji wrocic do domu. I nawet przekonalam kolezanke, ze to dobry pomysl, ale nagle poznalysmy takich fajnych ludzi i szkoda bylo wracac. ;)

      Usuń
    2. mój obóz też w liceum i też poznałam fajnych ludzi
      ale jakoś miłości obozowych nie było, może dlatego, że miałam swoją miłość klasową i tęskniłam, a komórek nie było, oj nie było!

      Usuń
    3. a tak by sie przydaly. ;)
      ale nie byloby tych listow pokolonijnych. ;)

      Usuń
    4. jak sobie teraz przypomnę jak z tym koszmarnym plecakiem wchodziłam na najwyższą wydmę w Łebie, to sobie myślę, że nie byłam normalna :) ale właśnie wtedy się oduczyłam słodzić- nikomu nie chciało się nosić cukru :)

      Usuń
    5. az dzif, ze nikt sie nie nauczyl mycia piaskiem. ;)

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. prawda? zważywszy, że w schrniskach młodzieżowych ledwo co bywała zimna woda, ciepła to był rzadki luksus..... najbardziej spektakularne mycie na zewnątrz jakie pamiętam to w takim jakby korycie do pojenia bydła, co wtedy nie przyszło nam do głowy, ale może było właśnie tym :)
      teraz się zadumałam w sobie, że ciekawe, czy od nas smierdziało przy takim myciu....

      Usuń
  9. moje kolonie to pierwsza prawdziwa miuosc, do tej pory go pamietam....
    drugie kolonie jako juz para- oficjalnie za raczki
    i zimowiska na ktorych obsciskiwal sie oficjalnie juz z inna
    generalnie zlamal mi serce
    a pozniej wyobrazcie sobie dostaje zaproszenie na grila z owczesnym dopadamtem do jego najlepszego przyjaciela, ktorym okazuje sie no wlasnie... i powspominalismy troche :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niesamowicie dluga ta twoja kolonijna milosc. Chyba rekord. ;)

      czyli na koncu tecza i fszystko mialo sens. :)

      Usuń
    2. ale jednak skórkowaniec, tak na tym zimowisku z jakąś szmatą... :)

      Usuń
    3. pamietam ten szok jak zobaczylam ich tanczacych 'wolne' a mnie powiedzial ze takich nie tanczy!
      potem bylo tylko gorzej :))))
      no i dlugie wlosy miala

      Usuń
    4. a to klamca
      i zlodziej, bo kazdy klamca to zlodziej. ;)

      Usuń
    5. i pijak!!!!
      a ona ściera!!!

      Usuń
  10. A aprops wspomnien to pamietam morze uez jakie zawsze po koloniach wylewalam

    OdpowiedzUsuń
  11. ach kolonie :))))
    byłam na kilku, później obozy
    zawsze wracałam zakochana
    ale na krótko ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to byly zdecydowanie letnie uczucia. ;)

      Usuń
  12. ostatnia??

    witaj Arizona!!
    Ja byłam kilka razy na koloniach, Najbardziej pamiętam dyskoteki i przebóje 'jak sie masz kochanie" i cała kolonia tańczyła jednym krokiem :PPP
    oraz ''Hasta Maniana" :P

    ekscesów z chłopakami nie miałam raczej,owszem kumplowałam sie z nimi i to wszystko,jedynie na ostatnich koloniach zaprzyjaźniłam sie z fajnym chłopcem,nawet sie za ręce trzymaliśmy a potem długo,długo pisaliśmy do siebie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dyskoteki tez pamietam. Nawet z tej okazji kupilam sobie pierwsza, rozowa, oczojebna pomadke. ;)
      i jak wszyscy rowno w rzadku tanczyli. :))

      Usuń
  13. a mi się przypomniało, jak byłam w enerde, z niejaką Ewką byłyśmy absolutnie najmłodsze, aż się dziwię w sumie, że takie smarkule zabrali, więc o miłości wakacyjnej mowy nie było, bo nie było ani jednego Polaka, Niemca czy tez Czecha w naszym wieku. Za to miłośc zaistniała pomiędzy druhną Marzenką, a pionierem Hansem. Niczym była bariera językowa, ponieważ im wystarczyło, ze na pisku pisali patykiem Marzenka Hans - i rysowali serduszko ;) :) Miłośc nie przetrwała nawet obozu, druhna miała za trudne do wypowiedzenia imię :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to sie zmarnowalo. ;)

      az mi sie piosenka cztery razy po dwa razy przypomniala
      bo Hansowi tez nalezy sie. ;))

      Usuń
    2. no prosz Cię!!! stanowczo za młoda była wówczas druhna Marzenka....

      znaczy - w tamtych standardach... bo teraz to by już mogła być w sam raz.... ona chyba w siódmej klasie była....

      Usuń
    3. no cos ty! a ja myslalam, ze druhy to wychowawcy. :P
      wydalo sie, ze nie nalezalam do harcerstfa. ;)

      Usuń
    4. nieeeee, kazdy jest druhem. Druh drużynowy moze być wychowawcą, ale tez niekoniecznie :) nad sobą też ma jeszcze przełożonych. Ja byłam młoda harcerką, ale krótko. Dwa wyjazdy do enerde były spoko, bo Niemcy są czyści, więc zawsze był węzęł sanitarny. Inna sprawa, że łaizenka wyglądała tak, że było to ogromen pomieszczenie bez przepierzeń, na jednej ścianie umywali, na przeciwnej natryski... a Niemki i Czeszki bez zahamowań myły zęby na golasa.... no, a my z Ewką - dzieciaki kompletne, trochę to był dla nas szok wtedy - tyle nagich, dorosłych de facto kobiet wokół... Jednak nei to mnie ostatecznie zniechęciło, tylko prawdziwy obóz nad jeziorem, gdzie była wykopana latryna, a do mycia jezioro..... no, to był hardcor jednak.... + fakt, że niektórym nawet ta odrobina władzy zmiksowana z mundurem lasowała mózgi i trochę niedobrze zaczynali rozumieć słowo "obóz" :) :)

      Usuń
    5. mnie juz na samym poczatku zniechecil fakt, ze zbiorki byly w sobote o 9-ej, wtedy kiedy byl TELERANEK!!! Z kolezankami popukalysmy sie w czolo na taka alternatywe dla teleranka. A mundury tez mnie nigdy z estetycznego punktu widzenia nie przekonywaly. ;)

      Usuń
    6. no, mundurki, a zwłaszcza te getry to były nie teges :)
      a zbiórki to chyba w niedzielę były, bo w niedzielę był teleranek?

      Usuń
    7. nie, no tacy juz nie byli, niedziela to dzien sfienty. to co bylo w sobote rano w TV?

      Usuń
    8. no nie pamiętam za cholerę, ale rzeczywiście coś pewnie było...

      Usuń
    9. aaa, chyba sobie przypomniałam: 5-10-15?

      Usuń
    10. 5-10-15 bylo poznym popoludniem, po obiedzie. Uwielbialam. :)

      moze to byla sobotka? z o zamknietym.

      Usuń
    11. a może.... ale widać nie było fajne, skoro mi się nie wryło w pamięć :)

      Usuń
    12. na pewno bylo fajniejsze niz poranna zbiorka. ;)

      Usuń
  14. Lolek macham!!
    Ty myśl o mnie jak i ja to czynię!!
    :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, ktoś jeszce nie śpi :) a o mnie myślisz, Margo?;)

      Usuń